Szukasz tłumacza ekspresowego z angielskiego i niemieckiego w Warszawie? Najlepsze tłumaczenia!

Malarze życia potocznego – od braci Le Nain do Chardina cz. II

Georges de la Tour (1593 -1652), nieznany przed laty dwudziestu, odkryty dzięki cierpliwym i drobiazgowym poszukiwaniom, w których hipotezy są zresztą o wiele liczniejsze niż fakty stwierdzone, dziś jest najmodniejszym z malarzy rzeczywistości swego czasu. Lotaryńczyk ‚ z Vic-sur-Seille, malował obrazy rełigijne„.ale jego postacie z Ewangelii i święci w tle współczesnym, otoczeni osobami w ubiorach z XVIw., stają się współczesnymi artysty. Sposób typowy dla Caravaggia. Być może, że La Tour był w Rzymie. W każdym razie studiował na pewno dzieła Bel- lange’a, który jest centralną postacią sztuki Lotaryngii po 1617 r. i który dobrze znał Włochów. Stąd też jest u niego pewna doza manieryzmu. Formalnie La Tour należy do rodziny malarzy tenebrosi i Honthorsta, dążył jednak do indywidualnego stylu, którego tamci nie mieli. W każdym razie w jego obrazach dominują zagadnienia formalne: jak, w jakich warunkach działa dane źródło światła? Może być ono pochodnią czy świecą, widoczną lub zasłoniętą palcami jakiejś postaci: taki jest jego cykl nocny, którego najpiękniejszymi przykładami są Św. Sebastian (Berlin) i Narodziny Dzieciątka (Rennes). W cyklu dziennym smuga światła pada z okienka na postać Kobziarza (Nantes). Poszukiwania te były bliskie jego rodakom, Le Clercowi i Callotowi: La Tour, który przeżył ich, doprowadził je do doskonałości, którą zresztą i tamci osiągnęli.

W sto lat później Chardin (1699 – 1779) reprezentuje sztukę nową, ale o tych samych “feećJiacn” moralnych, co bracia Le Nain. Paryżanin, pochodzący ze średniozamożnego mieszczaństwa, skromny ale nie bezinteresowny, nie wyszedł ani poza swe miasto, ani poza swe środowisko. Maluje je z gorliwością i miłością: kobiety przy pracy w domu (Handlarka, Pracowita matka), bawiące się dzieci. Sam swe zamierzenia określił słynnym powiedzeniem: „Nie maluje się barwami, maluje się uczuciem“. Jednak, o ile czcimy w nim największego poetę wnętrz bez odpowiednika w literaturze francuskiej, jakże zapomnieć, że był zarazem najbardziej czarodziejskim mistrzem barwy. Rozpoczął od prostych martwych natur (Luwr) i być może, że w tych obrazach, w których temat nic nie znaczy, gdzie nie jest potrzebny komentarz historyczny czy literacki, spostrzegamy najlepiej nowatorstwo jego sztuki, która jednym skokiem osiąga naszą epokę. Jeden z pierwszych uchwycił spójnię, jaką światło ustala między przedmiotami, zrozumiał te nieme rozmowy przedmiotów między sobą, które noszą nazwę refleksów. Czasem rozkłada kolor, jak to zanotował współcześnie Bachaumont, który tymi słowy opisuje technikę malarską Chardina: „Kładzie kolory jeden obok drugiego, nie mieszając ich, w sposób taki, że dziełó jego podobne jest troćhę do mozaiki lub materii sztukowanej jak igłowa tkanina zwana point carré“. Zapamiętajmy także jego troskę o akordy tonów: wyczucie dla pięknej materii malarskiej, kładzionej szeroko i tłusto: pod tym względem istnieją dwie serie Chardinów, gładkich-i impastowych: te ostatnie przywodzą natychmiast na myśl Cézanneh.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.