Szukasz tłumacza ekspresowego z angielskiego i niemieckiego w Warszawie? Najlepsze tłumaczenia!

Wpływ Rubensa na innych malarzy

Pod koniec 1627 r. powrócił van Dyck do Antwerpii i wnet założył własną pracownię. Były to czasy, kiedy Rubens po śmierci żony odbywał swe podróże dyplomatyczne, toteż młody malarz zajął niejako jego pozycję w rodzinnym mieście.

Sypią się nań liczne zamówienia, pracuje intensywnie, z wielkim powodzeniem, „prawie jak Rubens” – jak mówili współcześni. Ten wyraz „prawie” miał swe uzasadnienie. Jeżeli van Dyck bierze na stalugi taki temat, jak Opłakiwanie Chrystusa – obraz mu się udaje, malowidło jest pełne nastrojowego, właściwego malarzowi liryzmu. Natomiast gdy w ślad za Ru- bensem podejmie temat Ukrzyżowania – braknie mu dramatyzmu i ekspresji. Podobnie rzecz się miała z tematyką mitologiczną: jego Sylen upił się nie na wesoło, ale w sposób żałosny: scena między Jowiszem i Antiope, mimo pozorów zmysłowości nie ma w sobie tego radosnego nastroju, jaki dokoła legendy antycznej potrafili stworzyć Tycjan i Rubens: Rinaldo i Armida bardziej pasują do osiemnastowiecznej sceny bukolicznej niż do barokowego sensualizmu. Bo też i sam ich autor czułby się na pewno lepiej w dobie rokoka.

Zresztą, obrazy te podobały się, choć nie tak, jak portrety. Toteż portretów maluje van Dyck ogromną ilość, przeważnie reprezentacyjnych, zarówno dworskich (infantki Izabeli), jak i mieszczańskich. Wszystkie prawie odznaczają się doskonałą techniką, są wytworne, eleganckie, a niekiedy robią wrażenie studiów kostiumologicznych. Jednakże, mimo niesłabnących zamówień, przodująca rola van Dycka w Antwerpii musiała zejść na plan drugi z chwilą powrotu Rubensa. Z pewnością ambicja młodszego malarza na tym cierpiała, z radością więc przyjął ofertę Karola I, który mu w 1632 r. zaproponował przyjazd do Londynu i objęcie stanowiska pierwszego malarza dworu.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.